Jan Grzenia

O pisowni obcych nazw geograficznych
w wybranych polskich publikacjach

Druk w: „Zeszyty Prasoznawcze” 2000, nr 1-2.

Przedruk lub kopiowanie części bądź całości tekstu dozwolone tylko z podaniem źródła.

© by Jan Grzenia 2000



W tym artykule przedstawię obserwacje na temat zwyczaju językowego niektórych polskich wydawców w zakresie pisowni obcych nazw geograficznych. Wychodząc z założenia, iż największy wpływ na kształtowanie się uzusu w tym zakresie mają atlasy geograficzne i encyklopedie, przeprowadziłem porównanie wybranych haseł w tych publikacjach. Korzystając z internetowego archiwum „Rzeczpospolitej”, sprawdziłem także, jakie są preferencje niektórych dziennikarzy w zakresie pisowni nazw obcych, ponieważ bez wątpienia prasa ma również spory wpływ na zwyczaj językowy w tym zakresie.
Publikacjami, które poddałem analizie, były trzy duże atlasy geograficzne trzech interesująco różnych wydawców. Pierwszym z nich jest Polskie Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych – wydawca m.in. atlasów szkolnych, a także analizowanego tu Geograficznego atlasu świata, drugim – Wydawnictwo Naukowe PWN, które wspólnie z włoskim Istituto Geografico De Agostini opracowało Atlas encyklopedyczny PWN, trzecim natomiast niemieckie wydawnictwo GeoCenter publikujące, również w Polsce, oprócz wykorzystanego przeze mnie Atlasu geograficznego, atlasy samochodowe, mapy turystyczne i przewodniki[1].
Obserwacje przeprowadzone na materiale językowym tych atlasów porównałem z pisownią nazw własnych stosowaną w sześciotomowej Nowej encyklopedii powszechnej PWN oraz w zyskującej sporą popularność encyklopedii wydawnictwa Fogra. Ta ostatnia jest dostępna tylko w wersji elektronicznej – na CD-ROM-ie oraz w Internecie.

Tak zebrany materiał pozwoli – jak sądzę – na realizację kilku zadań, najważniejsze cztery z nich to:

— charakterystyka uzusu w odniesieniu do pisowni obcych nazw geograficznych,

— próba opisu tendencji w zakresie pisowni nazw tego typu,

— ocena szans ujednolicenia lub choćby tylko uporządkowania tej pisowni,

— zgłoszenie postulatu mającego przyczynić się do uporządkowania (ujednolicenia) pisowni obcych nazw geograficznych.


Pisownia obcych nazw własnych – zwyczaj językowy i tendencje

Problem, o którym mowa, dotyczy w głównej mierze nazw pierwotnie zapisywanych za pomocą alfabetów niełacińskich, choć – jak się okaże – nie wyłącznie.

Toponimy notowane w atlasach i encyklopediach dałoby się podzielić na dwie grupy: nazwy transliterowane/transkrybowane i egzonimy – tradycyjne nazwy polskie, które zresztą też są transkrypcjami. Te pierwsze powinny mieć charakter międzynarodowy, w atlasach geograficznych występują zasadniczo jako nazwy podstawowe, ponieważ autorzy atlasów starają się wyjść naprzeciw postulatowi internacjonalizacji nazw. Postulat taki zgłasza m.in. Organizacja Narodów Zjednoczonych organizująca konferencje poświęcone standaryzacji nazw geograficznych (ostatnia, siódma odbyła się w roku 1998). Egzonimy natomiast występują w atlasach polskich z reguły na drugim miejscu, są więc traktowane jako poboczne warianty. W encyklopediach hierarchia ważności nazw transliterowanych i egzonimów zwykle jest odwrotna, w pozycji wyrazu hasłowego występuje zasadniczo nazwa spolszczona, nazwa transliterowana jest przeważnie wariantem drugorzędnym. Z kolei w publikacjach innych niż encyklopedie i atlasy stosuje się głównie tradycyjne nazwy spolszczone, czasem podając w nawiasie zapis wariantywny.

Tym sposobem znaczna część obcych nazw geograficznych ma co najmniej dwa warianty. Poza tym zdarzyć się może nazywanie danego obiektu różnymi nazwami – bardzo charakterystycznych przykładów dostarcza nazewnictwo najwyższych szczytów. Mount Everest bywa nazywany też krótko Everestem lub Czomolungmą/Czomolangmą, spotyka się też (głównie w atlasach) oronim Sagarmatha. Drugi z najwyższych szczytów może być nazywany jedną z pięciu nazw Czogori, K2, Dapsang, Godwin Austen, Qogir Feng.

Międzynarodowa standaryzacja nazw geograficznych jest z różnych względów pożądana, jednak różne przyczyny sprawiają, że pełne ujednolicenie tych nazw nie udaje się. Główne z nich to: skomplikowana niekiedy pisownia nazw transliterowanych bądź transkrybowanych, konieczność uczenia się nowych zapisów – ogromnie utrudniona, skoro procesy standaryzacji są dopiero w toku, a także stosowanie nieidentycznych, nie zawsze przemyślanych, transliteracji/transkrypcji przez różne instytucje zajmujące się kartografią. Rezultaty tego stanu rzeczy pokazuje Zestawienie: nazwa jednego obiektu może mieć trzy warianty transliterowane (transkrybowane?) jak to jest w wypadku Kamieńca Podolskiego i Łucka.

W efekcie, mimo prób umiędzynarodowienia nazewnictwa geograficznego (a może właśnie dlatego?) w ostatnich latach daje się zaobserwować wzrost wariancji w zakresie pisowni obcych nazw geograficznych, widoczny na wykazie. Faktycznie tych wariantów można by wymienić nieco więcej – zestawienie nie obejmuje zapisów z Encyklopedii popularnej PWN, mającej wiele wydań i wysokie nakłady. Począwszy od 24. wydania tej encyklopedii z roku 1994, stosuje się zmienione w stosunku do wydań wcześniejszych zapisy niektórych nazw, przede wszystkim indyjskich i chińskich[2]. W ten sposób, działając bez wątpienia w dobrej wierze, wydawca powiększył zakres wariancji, choć jego intencją była zapewne normalizacja. Jednak nie da się zadekretować zwyczajów językowych, toteż musimy przystać na współistnienie form równoległych przez najmniej kilkanaście lat.

Trzeba także wymienić jeszcze jedną przyczynę wariantywności. Niektóre atlasy geograficzne dostępne na naszym rynku są adaptacjami atlasów zagranicznych. W zestawieniu kilkakrotnie podaję, że określony zapis występuje tylko w indeksie atlasu, brak go natomiast na mapie. Zdarza się to w atlasie PWN (atlas opracowany przez włoskich kartografów) i GeoCenter (pierwotnie atlas niemiecki). Można stąd wnioskować, iż są to tylko częściowe adaptacje zagranicznych publikacji. Analiza zawartości map tylko nas w tym utwierdza. W obu atlasach spolszczono tylko niektóre mapy, przede wszystkim te bardzo ogólne, np. mapy kontynentów; na pozostałych mapach dopisano tylko niektóre nazwy polskie obok oryginalnych. Tym sposobem dobre intencje zderzyły się z wymogami rynku, co musi nas zainteresować, bo może mieć wpływ na toponimię.

Oprócz wydawnictw kartograficznych na polskim rynku działa kilka zachodnich biur podróży, które również wprowadzają zwyczaje nazewnicze wcześniej u nas nie znane. Tu problem może być większy, bo o ile użytkownicy języka na ogół zdają sobie sprawę z umowności zapisów transliterowanych, w wyniku czego nie należy obawiać się zastąpienia np. wyrazu Łuck którąkolwiek z transliteracji/transkrypcji, o tyle trudniej będzie im mieć dystans do nazw używanych w polskich tekstach. Wspomniane biura podróży oferują np. wycieczki na Halkidiki/Chalkidiki. Nazwa ta ma dwie formy: brytyjskie biuro podróży zapisuje ją przez „h”, biura niemieckie preferują „ch”. Już nawet polskie przedsiębiorstwa turystyczne zapomniały o tradycyjnej nazwie Półwysep Chalcydycki, jedno z nich pisze nawet w swoim folderze o Półwyspie Halkidiki.

Podobny los spotyka inne polskie nazwy greckich obiektów geograficznych. O nazwie Santoryn prawie już zapomniano. Biura podróży zdecydowanie preferują Santorini (zapewne również ze względu na efektowne brzmienie tej nazwy), w specjalistycznych publikacjach występuje też nazwa Thira (a w historycznych Tera). Nazwy te miewają warianty pisowni – spotyka się też formy: Santorin, Santoríni oraz Thíra[3]. Iraklion natomiast coraz częściej bywa nazywany Heraklionem. Spotkać można również nazwę Thesaloniki zamiast Saloniki.

Jak widzimy, istnieją wpływy obce w zakresie nazewnictwa geograficznego, prowadzące do zastępowania nazw tradycyjnych zapożyczonymi, co może utrudniać ewentualne próby ustabilizowania nazewnictwa geograficznego.

Atlasy podają na pierwszym miejscu nazwy w językach oryginalnych; ma to swoje uzasadnienie, trudno jednak znaleźć uzasadnienie faktu pominięcia wielu tradycyjnych nazw polskich. Postępują tak przede wszystkim wydawcy AE PWN, a najwyraźniej widać to na przykładzie nazw białoruskich i ukraińskich. Problem nie kończy się na kwestiach nazewniczych, otóż odnalezienie odpowiednich miast na mapie jest poważnie utrudnione, gdyż w indeksie nie znajdziemy np. zapisów Czarnobyl, Równe, Łuck, lecz inne, dość odległe w porządku alfabetycznym. Atlas wydawnictwa Geocenter podaje więcej naszych egzonimów, lecz nie jest wykluczone, że podaje nam także egzonimy niemieckie (por. forma Rovno). Spośród trzech omawianych atlasów do polskiej rzeczywistości i tradycji językowej najlepiej przystaje publikacja PPWK, w którym znajduje się m.in. indeks blisko 1500 spolszczonych toponimów, choć i tu trzeba zgłosić zastrzeżenia, np. zapis Sankt-Pietierburg preferowany przez autorów tego atlasu jest rusycyzmem.

Mankamentem omawianych atlasów jest też brak jednolitej transliteracji, co stawia pod znakiem zapytania możliwość uzgodnienia polskiego nazewnictwa geograficznego z międzynarodowym.

Nazwy geograficzne w encyklopediach są prezentowane wedle innej, trafniejszej zresztą zasady – na pierwszym miejscu podaje się nazwę tradycyjną, po niej rzadsze warianty, a nazwa transliterowana może nie pojawić się wcale. Encyklopedia internetowa opiera swój materiał nazewniczy – jak można sądzić – na innych, wcześniej wydanych encyklopediach. Jest to nowa publikacja i w związku z tym widać brak szlifu i niekonsekwencje, np. podano, że Bombaj jest główną nazwą pewnego wielkiego miasta, w artykule o Indiach zaś czytamy: Mumbai (dawniej Bombaj), występuje tu też nazwa Myanmar niepotrzebnie chyba zastępująca Birmę.

Z kolei wysiłki nazewnicze redaktorów Nowej encyklopedii powszechnej PWN trzeba mimo wszystko ocenić pozytywnie, podają oni np. pochodzenie większości nazw, co – dla zorientowanego czytelnika – jest zarazem pewną instrukcją na temat ich użycia. Jednak niektóre innowacje wprowadzone w 24. wydaniu EP PWN i powtórzone w NEP PWN trzeba uznać za zbędne. Chodzi przede wszystkim o transkrypcję nazw indyjskich. Budzi ona co najmniej trzy zastrzeżenia:

1. W transkrypcji zastosowano zapis niezgodny z regułami polskiej ortografii odnoszącymi się do zapisu głosek miękkich (Śolapur, Dźamśedpur, Puduććeri). Można zrozumieć wprawdzie, że autorzy chcieli uniknąć wymowy typu [sjolapur], jest to jednakże zbytnia przezorność, bo w przypadku zapisów głoski [dź], a często też [ć], np. Dźamnagar, Puduććeri nie ma obawy, iż mówiący, korzystając z zapisu ortograficznie poprawnego (Dziamnagar, Pudućcieri), wypowie głoskę [dz] lub [c].

2. Transkrypcja nie ma charakteru międzynarodowego, wręcz przeciwnie – wyraźnie lokalny. Trudno powiedzieć, dlaczego formy Radźkot, Rańći miałyby być lepsze od dotychczasowych: Radżkot, Rańczi; na korzyść nowych zapisów może przemawiać tylko wierniejsze oddawanie brzmienia nazw w języku hindi. W nazwach tego rodzaju rozróżnianie głosek dziąsłowych i środkowojęzykowych nie jest jednak istotne ani z funkcjonalnego, ani też z czysto praktycznego punktu widzenia. Trzeba przy tym mieć na uwadze fakt, że angielski jest w Indiach pomocniczym językiem urzędowym i że zapis anglojęzyczny nazw indyjskich ma charakter międzynarodowy. Brak więc dostatecznie uzasadnionych racji, aby zastępować tradycyjne zapisy typu Siolapur, Dżamszedpur, Puttuczczeri, Dżamnagar, będące spolonizowanymi nazwami anglojęzycznymi.

3. Transkrypcję tego rodzaju Redakcja Encyklopedii PWN wprowadziła wbrew sobie, ponieważ – jak wspomniałem – pojawia się ona dopiero w 24. wydaniu Encyklopedii popularnej PWN, a następnie w NEP PWN. Ustanowiwszy sobie konkurencję, redakcja sama zdyskwalifikowała te zapisy, ponieważ w AE PWN, który stanowi swego rodzaju uzupełnienie sześciotomowej encyklopedii, indyjskie nazwy geograficzne występują tylko w formie międzynarodowej.

Mimo tej i pewnej liczby innych zbędnych innowacji oraz różnych niekonsekwencji, o których wcześniej była mowa, NEP PWN jest dobrym punktem oparcia dla prób ujednolicenia pisowni obcych nazw własnych.

Wariancja w pisowni wielu powszechnie znanych i ważnych obiektów geograficznych jest, gdy uwzględnić zapisy różnego rodzaju, dość duża [4]. Naturalnie występowanie wariantów jakichś toponimów nie jest jeszcze samo przez się rzeczą złą, a w pewnym stopniu jest nawet nieuniknione. Trzeba jednak mieć na uwadze, że użytkownicy języka są na ogół niechętni wariancji i oczekują rozstrzygnięć jednoznacznych, należałoby więc dążyć do ustabilizowania normy.


Problem uporządkowania (ujednolicenia) pisowni nazw własnych

Pewnego rodzaju wzorcem normalizacji jest chiński pinyin, który mimo swoich ograniczeń jest już używany na całym świecie. Rzecz jasna nie trzeba na siłę wprowadzać zapisów w pinyinie, jeśli mamy dobrze utrwalone nazwy tradycyjne. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że zapis Guangzhou [kuankczou] pojawił się kilkakrotnie w tekstach „Rzeczpospolitej”, choć o wiele częściej pojawia się tam nazwa Kanton; dzieje się tak być może pod wpływem komunikatów w języku angielskim, ponieważ Anglosasi bardzo konsekwentnie wprowadzili nazwy w pinyinie. Przeszukałem internetowe archiwa kilku dużych amerykańskich dzienników i ustaliłem, że nie używają one już tradycyjnej angielskiej nazwy Peking, lecz wyłącznie Beijing [bejdźink]. Być może więc udało się zaobserwować tendencję, która dotrze i do Polski, choć trudno powiedzieć na ten temat coś pewnego, gdyż Francuzi np. mają bardzo podobną do polskiej liczbę nazw chińskich zapisywanych tradycyjnie. Pinyin jest zresztą przykładem szczególnym, gdyż władze chińskie wspierają jego wprowadzenie już od ponad dwóch dziesięcioleci, choć w Polsce został przyjęty powszechnie dopiero w ostatnich latach.

Sukces transkrypcji chińskiej przy jednoczesnej rezygnacji z jego stosowania w odniesieniu do kilku nazw pokazuje, że żadna z prób uporządkowania (ujednolicenia) pisowni toponimów – by je tak określić – niełacińskich nie może ignorować zwyczaju. Nie ma raczej potrzeby wprowadzania zapisów Czomolangma, Lhoce, jak proponuje NEP PWN, skoro utrwaliła się pisownia nieco inna. Ogólnie można stwierdzić, że nazwy tradycyjne nie wymagają zmian, ponieważ ich forma jest przeważnie mocno utrwalona, a zakres wariancji nieduży. Większym problemem, co prawda głównie w użyciach specjalistycznych, jest niejednolitość form transliterowanych. Niestety trudność polega na tym, że trzeba by najpierw ujednolicić polskie, niemieckie, włoskie i być może jeszcze jakieś inne normy transliteracji.

Zwolennicy daleko posuniętej normatywizacji mogą stąd wyciągnąć pesymistyczne wnioski. Nie wydaje się jednak, żeby powód do niepokoju był bardzo uzasadniony. Choć wydawcy nowszych publikacji zawierających nazwy geograficzne skłonni są zaniedbywać rodzimą tradycję nazewniczą, dostrzec można dystans użytkowników języka wobec mało przemyślanych prób ingerowania w pisownię nazw geograficznych. Zapisy nie mające oparcia w tradycji poza indeksami nowo wydanych atlasów praktycznie nie występują. Oznacza to, że tworzenie wzorców nazewniczych powinno być oparte na tradycji raczej, niż na urzędowo ustalonych regułach transkrybowania (transliterowania) nazw.


Kodyfikacja normy – postulaty

Myśląc o ewentualnej próbie uporządkowania pisowni nazw geograficznych, należy zawczasu ustalić, jakiego wsparcia można by udzielić takiemu przedsięwzięciu. Nawet gdyby udało się wprowadzić urzędową normę (co uważam za niedobre rozwiązanie), nie musi to przynieść pozytywnych skutków; choćby z tego powodu, że stosowanie się do polskich norm nie jest obowiązkowe.

Najlepszym sposobem ustabilizowania normy mogłoby być – moim zdaniem – opracowanie i wydanie publikacji o charakterze wzorcowym. Mamy w tym zakresie pewną tradycję, ponieważ przed czterdziestu laty wydano Polskie nazewnictwo geograficzne świata opracowane przez Lecha Ratajskiego, Janinę Szewczyk i Przemysława Zwolińskiego na podstawie ustaleń specjalnej komisji działającej przy Instytucie Geografii PAN z udziałem elity polskich językoznawców. W pracy tej podano wykazy nazw geograficznych, wymieniając (tam, gdzie to możliwe) odpowiednie egzonimy. Autorzy nie ograniczyli się zresztą do wyliczenia nazw miejscowych, podali też nazwy ludów i narodowości, zasady czytania znaków z obcych alfabetów oraz informacje fleksyjne. Niestety w ciągu ostatnich czterdziestu lat doszło do tak wielu zmian w sferze politycznej, a też w związku z tym języku, że publikacja ta mocno zdezaktualizowała się. Jest jednak wzorzec publikacji tego rodzaju, toteż pracy nie trzeba by rozpoczynać od nowa. Podjęto już pewną próbę, tyle że o mniejszym rozmachu – chodzi o zredagowane pod przewodnictwem wybitnego geografa prof. Jerzego Kondrackiego Polskie nazwy geograficzne świata[5]. Jednakże publikacja taka, jeśli ma znacząco oddziałać na zwyczaj językowy, musi zostać także odpowiednio rozpowszechniona[6].

Samo opracowanie i wydanie podobnego dzieła nie rozwiązuje jeszcze sprawy, gdyż trzeba by mu nadać odpowiednią ważność i powagę, zachęcając przy tym autorów i wydawców, by stosowali się do jego zaleceń – byłaby to prawdopodobnie najtrudniejsza część takiego przedsięwzięcia. Dzieło takie miałoby szanse zyskania autorytetu, gdyby uzyskało oficjalną aprobatę Rady Języka Polskiego. Warto przypomnieć, że w wydanej czterdzieści lat temu pracy umieszczono specjalną notę podpisaną przez Zenona Klemensiewicza i Kazimierza Nitscha: „Prezydium i Komisja Kultury Języka Komitetu Językoznawczego PAN oświadcza, że zasady przyjęte w opracowaniu Polskiego nazewnictwa geograficznego świata zasługują na uznanie i ze stanowiska językoznawczego należałoby je przyjąć za normę obowiązującą wydawnictwa geograficzne [...]” w Polsce.


Zakończenie

Moje obserwacje prowadzą do wniosku, że ujednolicenie pisowni nazw własnych stało się, nieoczekiwanie, trudniejsze dziś, niż było jeszcze dziesięć lat temu. Być może, skoro język jest dobrem społecznym, iż swoboda w rozstrzyganiu problemów językowych należy do swobód obywatelskich. Jeśli tak, musimy uwzględnić, że mówiący mają prawo oczekiwać inicjatywy ze strony instytucji i osób powołanych do troski o język.



Zestawienie przykładowych zapisów obcych nazw miejscowych
w wybranych atlasach geograficznych i encyklopediach

W wykazie zachowano niektóre oznaczenia stosowane w oryginałach (nawiasy i znaki równości).

Gwiazdką (*) zostały oznaczone formy, w których prawdopodobnie popełniono błąd literowy.


Nazwy ukraińskie


PPWK

GeoCenter

AE PWN

NEP PWN

WIEM

Czornobyl (Czarnobyl)

Čornobyl´ (Czarnobyl)

Chornobyl´

Czarnobyl, Czernobyl, ukr. Czornobyl

Czernobyl, Czarnobyl

Kamjaneć Podilśkyj (Kamieniec Podolski)

Kam´janec´-Podil´skyj (Kamieniec Podolski)

Kam´ianets´-Podil´s´kyj

Kamieniec Podolski, Kamianeć Podilśkyj

Kamieniec Podolski, Kamianeć-Podilśkyj

Riwne (Równe)

Rovne (Równe)

Rivne

Równe, Rowno, Riwne

Równe, Rowno, Riwne

Łućk (Łuck)

Luck (Łuck)

Luts´k

Łuck, Łućk

Łuck, Łućk

Zaporiżżia (Zaporoże) ‘miasto’

Zaporižž´a w indeksie: Zaporož´e = Zaporižžja

Zaporizhzhia, Zaporožje (na mapie 6.)

Zaporoże, Zaporiżżia

Zaporoże, Zaporożje, Zaporiżżia


„Rzeczpospolita”: Czarnobyl (rzadko Czernobyl), Kamieniec Podolski, Równe, Łuck, Zaporoże.


Nazwy białoruskie


PPWK

GeoCenter

AE PWN

NEP PWN

WIEM

Baranawiczy (Baranowicze)

Baranawičy (Baranowicze)

Baranavičy

Baranowicze, Baranawiczy

Baranowicze, Baranawiczy

Biarezina (Berezyna)

Bjarèzina

Bjarezina

Berezyna, Biarezina

Berezyna, Bieriezina, Biariezina

Brest (Brześć)

Brèst (Brześć)

Brést, Brèst = Brześć tylko w części polskiej

Brześć, Brest

Brześć, Brest

Nawahrudak (Nowogródek)

Nawahrudak w indeksie: Nawahrudak = Nowogródek

Navahrudak

Nowogródek, Nawahrudak

Nowogródek, Nawahrudak

Wiciebsk (Witebsk)

Vicebck* (Witebsk)

Vicebsk

Witebsk, Wiciebsk

Witebsk, Witiebsk, Wiciebsk


„Rzeczpospolita”: Baranowicze, Berezyna, Brześć, Nowogródek, Witebsk.


Nazwy rosyjskie


PPWK

GeoCenter

AE PWN

NEP PWN

WIEM

Ładożskoje oz. (J. Ładoga)

Ladožskoje ozero (Ładoga)

Ladožskoje ozero, Jezioro Ładoga

Ładoga, Ladožskoje oziero, Newo

Ładoga, Ładożskoje oziero

Niżnij Nowgorod (Niżny Nowogród)

Nižnij Novgorod (Niżny Nowgoród)
w indeksie: Niżny Nowogród

Nižni Novgorod

Niżni Nowogród, Niżnij Nowgorod

Niżni Nowogród, Niżnij Nowgorod

Rostow-na-Donu (Rostów nad Donem)

Rostov-na-Donu
w indeksie: Rostov-na-Donu = Rostów nad Donem

Rostov-na-Donu

Rostów nad Donem, Rostow-na-Donu

Rostów nad Donem, Rostow-na-Donu

Sankt-Pietierburg (Petersburg)

w indeksie: Sankt-Peterburg = Petersburg

Sankt-Peterburg, Petersburg

Petersburg, Sankt-Petersburg, ros. Sankt-Pietierburg

Sankt Petersburg, Sankt-Pietierburg, Petersburg

Woronież (Woroneż)

Voronež (Woroneż)

Voronež

Woroneż, Woronież

Woroneż, Woronież


„Rzeczpospolita”: Ładoga, Niżny Nowogród, Rostów n. Donem, Sankt Petersburg (rzadziej Petersburg), Woroneż.


Nazwy indyjskie


PPWK

GeoCenter

AE PWN

NEP PWN

WIEM

Bombay (Bombaj)

Mumbai (Bombaj)

Mumbai (Bombay) Bombaj

Bombaj, hindi Bambaī, ang. Bombay, malajalam Mumbaī

Bombaj, Bombaí, Mumbaí, Bombay

Jaipur

Jaipur

Jaipur

Dźajpur, Dżajpur, hindi Jaypur, ang. Jaipur

Dźajpur, Dżajpur, Jaypur, Jaipur

Madras

Chennai (Madras)

Chennai (Madras)

Madras, Sennaj

Madras, Czennaj

Sholāpur

Solāpur

Sholāpur

Śolapur, ang. Sholāpur

Śolapur, Sholapur

Vārānasi
w indeksie: Vārānasi (Benares)

Vārānasi

Vārānasi (Benares)

Waranasi, Benares, hindi Vārānasi, ang. Waranasi

Waranasi, Varamasi*, Varanasi, Benares


„Rzeczpospolita”: Bombaj, Benares, Madras (rzadko Chennai – z objaśnieniem).


Nazwy chińskie


PPWK

GeoCenter

AE PWN

NEP PWN

WIEM

Guangzhou (Kanton)

Guangzhou (Kanton)

Guangzhou, Kanton

Kanton, Guangzhou

Kanton, Kuangczou

Huang He (Rzeka Żółta)

Huang He (Rzeka Żółta)

Huang He, w indeksie: Huang He = Żółta Rzeka

Huang He, Huang-ho, Żółta Rzeka, tybet. Ma-cz´u

Huang He, Huang-ho, Żółta Rzeka

Shanghai (Szanghaj)

Shanghai, w indeksie: Shanghai = Szanghaj

Shanghai, Szanghaj

Szanghaj, Shanghai

Szanghaj, Shanghai

Tianjin

Tianjin

Tianjin

Tianjin, Tiencin

Tiencin, Tianjin

Xi´an

Xi´an

Xi´an

Xi´an, Si-an

Si´an, Xi´an


„Rzeczpospolita”: Szanghaj, Tianjin, Kanton (rzadko Guangzhou – z objaśnieniem), Xi´an.


Nazwy najwyższych szczytów


PPWK

GeoCenter

AE PWN

NEP PWN

WIEM

Annapurna

Annapurna

Annapurna

Annapurna

Annapurna

Cho Oyu

Cho Oyu

brak

Czo Oju, ang. Cho Oyu

Czo Oju, Cho Oyo*

Dhaulāgiri

Dhaulagiri

Dhaulāgiri

Dhaulagiri

Dhaulagiri

Kānchenjunga

Kanchenjunga

Kānchenjunga

K´angcz´endzönga, ang. Kan(g)chenjunga

Kanczendzanga, Kanchenjunga, Kancz

Lhotse

Lhotse

brak

Lhoce, ang. Lhotse

Lhotse, Lhoce

Manāslu

Manaslu

brak

Manaslu, Kutang

Manaslu, Kutang

Nānga Parbat

Nanga Parbat

Nanga Parbat

Nanga Parbat

Nanga Parbat, Nanga Parwat, Naga Góra

Qogir Feng, K2, Chogori

Mt. Godwin Austen (K2)

K2, Qogir Feng

K2, Czogori, Godwin Austen

Czogori, K2, Dapsang, Godwin Austen

Qomolangma F., (Mt Everest), Sagarmatha

Qomolangma F., Sagarmatha (Mt Everest)

Mount Everest, Qomolangma Feng, Sagarmatha

Mount Everest, chiń. Qomolangma Feng, tybet. Czomolangma, nepalskie Sagarmatha

Mount Everest, Everest, Czomolungma, Sagarmatha

Xixabangma

Xixabangma F.

Xixabangma Feng

Sziszapangma

Sziszapangma, Shisha Pangma, Xixabangma, Gosainthan


„Rzeczpospolita”: Mount Everest (rzadko Everest), Kangczendzonga (rzadziej Kanczendzonga), Lhotse, Cho Oyu, Dhaulagiri, Manaslu, Nanga Parbat (rzadko Naga Góra), Annapurna, Shisha Pangma, K2 (rzadko Chogori).

 

 


PRZYPISY
[1] Wykaz skrótów stosowanych w artykule:
AE PWN — Atlas encyklopedyczny PWN, Istituto Geografico De Agostini, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998.
EP PWN — Encyklopedia powszechna PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1982 (wyd. 23., Warszawa 1994).
GeoCenter — Nowy atlas świata, GeoCenter, Warszawa 1998.
NEP PWN — Nowa encyklopedia powszechna PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1995-96.
PPWK — Geograficzny atlas świata, Polskie Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych, Warszawa-Wrocław 1995.
WIEM — Wielka internetowa encyklopedia multimedialna, http://www.encyklopedia.pl, 1998-99.
„Rzeczpospolita” — Archiwum „Rzeczpospolitej”, http://www.rzeczpospolita.pl/Pl-iso/archiwa/index.html (nowe archiwum pod adresem http://arch.rp.pl).
Powrót

[2] Zmiany dotyczą też nazw osobowych, ale tę kwestię trzeba będzie omówić w odrębnej publikacji.
Powrót

[3] Źródła tych zapisów: Santorini (tak prawie zawsze w folderach i reklamach biur turystycznych), Santoríni (Nowy atlas świata, GeoCenter, Warszawa 1998), Santoryn (zapis tradycyjny, lecz dziś prawie nie spotykany), Santorin (Mała encyklopedia kultury antycznej, red. Z. Piszczek, wyd. 5., Warszawa 1983 - w haśle „Tera”), Thira (Polskie nazewnictwo geograficzne świata, opr.: L. Ratajski, J. Szewczyk, P. Zwoliński, Warszawa 1959), Thíra (Nowy atlas świata, GeoCenter, Warszawa 1998), Tera (Mała encyklopedia kultury antycznej, red. Z. Piszczek, wyd. 5., Warszawa 1983).
Powrót

[4] Por. artykuł A. Pisowicza pt. Czy regres polskiej transkrypcji? Uwagi sprowokowane pisownią obcych nazw geograficznych w nowym „Atlasie encyklopedycznym PWN”, „Język Polski” 1999, nr 5.
Powrót

[5] Polskie nazwy geograficzne świata, cz. I: Europa (bez Europy Wschodniej), cz. II: Europa Wschodnia i Azja, cz. III: Afryka, Ameryka Północna, Ameryka Południowa, Australia i Oceania, Antarktyka, cz. IV: Oceany i morza, Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza granicami Polski przy Ministerstwie Edukacji Narodowej, Państwowa Służba Geodezyjna i Kartograficzna, Główny Geodeta Kraju, Warszawa 1994-96.
Nazwy państw świata, ich stolic i mieszkańców, Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza granicami Polski przy Ministerstwie Edukacji Narodowej, Główny Urząd Geodezji i Kartografii, Warszawa 1997.
Powrót

[6] Również autor tego artykułu podjął pewną próbę, publikując Słownik nazw własnych. Ortografia, wymowa, słowotwórstwo i odmiana, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998.
Powrót


Przedruk lub kopiowanie części bądź całości tekstu dozwolone tylko z podaniem źródła.
© by Jan Grzenia 2000

Strona główna » Publikacje » Indeks » O autorze » Projekty » Kontakt
counter