Drzewo na pustyni


Drzewo jabłoni samotne na pustyni
Karawana korzysta z darów jego świątyni
Której cień strudzone ciało ochładza
A sok owocowy jak ambrozja odmładza
Oczy ludzkie zieleni potrzebują
Płuca życiodajny tlen lubują
A z nieba żar upiorny się leje
Słońce ze swojej przewagi się śmieje
Suchy , gorący wiatr ciągle je atakuje
A piasek niczym miliony igieł boleśnie kłuje
Okaleczone korzenie jak wiertła borują
I zbawiennej wody w martwej glebie poszukują
Lecz wszędzie tylko cierpki piach i susza
Bo chmury nie ronią łez z kapelusza
Płomienie słoneczne listka dotykają
I powoli jak arszenik zabijają
Jabłoń w rozpaczy rozchyla krwawiące ramiona
Jednak nikt nie widzi ,że kona
Drzewo strudzone nadal jednak stoi
Niczym rycerz w zardzewiałej zbroji
Ciągle walczy , ma nadzieje
Że kiedyś człowiek je podleje

Autor : Saturnia.