Góry


Idę ulicą
Widzę góry
Jedne są małe
Drugie olbrzymie
Idę przez park
Wszędzie są góry
Każdy je widzi
Prawie każdy omija
Nikt się nie wspina
Szkoda wysiłku
Można iść obok
Zamykać oczy
Udawać ,że ich nie ma
A one ciągle rosną
Są coraz większe
Niedługo nas zdominują
Staną się gigantami
Nikt nie dosięgnie ich szczytów
Rozmnożą się
W końcu braknie im miejsca
Włamią się do naszych domów
Odurzą nas swoim zapachem
Uwolnią robactwo
Rozsieją choroby
Zabiją nas
Nie teraz
Kiedyś
Trzeba je opanować
Lecz prawie nikt nie chce
Więc idę ulicą
Patrzę bezradnie na góry
Góry śmieci

Autor : Saturnia.