W ekologicznym ogonku

24 Października Trybuna w Dodatku dla Śląska zamieściła artykuł Jolanty Kocjan "W ekologicznym ogonku - Unia nie chce trucicieli"
Artykuł dotyczył sytuacji ekologii w Polsce - w ujęciu wymagań Unii Europejskiej.
Jak powiedział 23 października Czesław Śleziak w Katowicach: "Sprawa rekultywacji terenów po przemysłowych w naszym kraju , to jedna z najbardziej zaniedbanych dziedzin. Niestety , nie można ocenić dokładnie rozmiarów tego problemu oraz kosztów , jakie trzeba ponieść na jego rozwiązanie. Niewątpliwie jednak skala jego jest tak duża , iż konieczna jest interwencja państwa." Czesław Śledziak jest przewodniczącym Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska , Zasobów Naturalnych i Leśnictwa , poseł SLD.
Z wypowiedzi Pana posła w naszym kraju aż 9 tys. km terenów jest zdegradowanych w wyniku działalności przemysłowej. 1,6 tys. km kwadratowych to tereny o bardzo dużym i dużym stopniu zanieczyszczenia, 7 tys. km2 stanowią obszary o średnim i małym stopniu degradacji. W naszym województwie obejmującym 6,6 tys. km2 ponad połowa to tereny zdegradowane. Kilkaset km kwadratowych stanowią obszary zdegradowane chemicznie , które są niewątpliwym zagrożeniem dla zdrowia mieszkańców i otaczającej przyrody. 150 km2 zajmują obszary , które są skażone w takim stopniu , jak teren po Zakładach Chemicznych w Tarnowskich Górach...
Aby ten problem rozwiązać trzeba zacząć od poprawy systemu inwentaryzacji tych obszarów. Konieczny jest także sprawny system monitoringu i kontroli , badania oraz stworzenie planu zarządzania kryzysowego.
Rekultywacja terenów po przemysłowych to nie jedyny problem , z jakim należy się uporać. Równie ważne jest dostosowanie naszych przepisów o ochronie środowiska do obowiązujących w Unii Europejskiej. Bez spełnienia standardów unijnych , Polska nie ma szans na przyjęcie do grona jej członków. Tymczasem nasz kraj dostosował swe przepisy do obowiązujących w Unii zaledwie w 10 - 12 %...
Jednak ustawa o ochronie środowiska dostosowująca w pełni Polskę do przepisów Unii jeszcze nie zakończyła "biegu" po legislację u naszym sejmie i senacie. Ustanowienie nowych przepisów nie kończy jednak problemu. Istotniejsza jest sprawa finansowania ich wdrażania.
Koszty dostosowania naszych polskich przepisów do standardów europejskich oceniane są na 35 - 40 mld euro , czyli 120 - 160 mld zł. Polska wydaje tymczasem w ciągu roku na ekologię 2 mld euro , a powinna 3,5 mld. Nie ma więc wątpliwości , żę zakończenie procesu dostosowawczego potrwa jeszcze co najmniej kilkanaście lat. Nie wiadomo czy wystarczy 14 okresów przejściowych , o które Polska wystąpiła do Unii na dostosowanie ekologii do norm europejskich. Co do środków jakie są potrzebne na realizację planów ekologicznych , to nasz kraj nie może specjalnie liczyć na fundusze pomocowe , bo w okresie przed akcesyjnym , w jakim się znajdujemy , są niewielkie.

Opracowała : Kirke